...I wtedy zastanawiasz się, co jest z tobą nie tak.
Kiedy dochodzi do incydentu przez moment czujesz się dobrze, bliskość drugiej osoby sprawia ci ogromną przyjemność, ogarnia cię poczucie bezpieczeństwa. Dajesz się ponieść emocjom, fantazjom. Świat staje w miejscu a ty po prostu oddajesz się rozkoszy słodkich ust. Jego delikatne dłonie z pasją pieszczą twoje ciało. Jego zapach sprawia, że chcesz tylko więcej. Wtulasz palce w jego długie miękkie brązowe włosy, czujesz przyśpieszony rytm serca, podniecenie prawie sięga zenitu, czujesz pocałunki na szyi, ramionach. Powoli przesuwacie się w stronę łóżka, siadasz, kładziesz się, a on na tobie. Znowu wracacie do namiętnych pocałunków Uwielbiasz jego usta, przypominasz sobie ten czarujący uśmiech, który jeszcze niedawno kierował w twoją stronę. Teraz jesteście tylko we dwoje otuleni ciemnością, jedynie światło księżyca muska wasze wtopione w czerń sylwetki.
Jego palce zaczynają powoli podciągać twoją bluzę do góry, całuje brzuch, okolice pępka, przesuwa się nieco wyżej i bluza ląduje na podłodze. Ściąga koszulkę. Tym razem zbliża swe usta w okolice lewego ucha, odczuwasz fale przyjemnych dreszczy wędrujących wzdłuż kręgosłupa, jeszcze bardziej cię to nakręca. Wsuwa ręce pod plecy rozpina stanik jednym płynnym ruchem. Jesteś wdzięczna losowi, że opanował tę technikę, ile razy cała magia upłynęła przez to, że gościu nie potrafił sobie poradzić z zapięciem...
Jednak ta chwila nieprzerwanie trwa, zaczyna pieścić twoje piersi, czujesz jak jego usta zbliżają się do twoich, twoje ręce wtulone w jego włosy wędrują nieco niżej, zaczynasz delikatnie przesuwać dłonie wzdłuż pleców, w górę i w dół, jeszcze nieco bardziej w dół... A on obdarza twoje piersi podniecającymi pocałunkami, zmysły wariują, a ty chcesz go poczuć, ciało do ciała, tylko to ci teraz w głowie. Wędruje powoli w dół, podbrzusze. O, to ten punkt, który działa na ciebie najsilniej, fala rozkoszy i podniecenia osiąga swoje apogeum, nie pozwalasz jednak na dalszy krok, przyciągasz go do siebie i gorąco całujesz, przesuwasz rękę i sprawiasz mu nieco więcej przyjemności. Czujesz jego oddech na ramieniu i odrobinę już chaotyczne pocałunki, rozpina twoje spodnie, czujesz jego rękę i wasze ciała przeszywa fala rozkoszy, zmysłowe pieszczoty pobudzają wasze pragnienia, oddech staje się cięższy, nie myślisz o niczym, po prostu czujesz i odczuwasz. Nie pozwalasz jednak na nic więcej. Teraz położył się obok ciebie, spojrzał na twoją półnagą sylwetkę delikatnie zarysowaną w otaczającej ciemności. Oddaje ci jeszcze jeden pocałunek, a ty wtulasz się w niego mocno, wdychasz jego zapach, który działa na ciebie niczym afrodyzjak. Przez chwilę, rozkoszujecie się jeszcze tą chwilą, wasze oddechy nieco zwalniają, rytm serca maleje, emocje opadają i powoli podniecenie ulatuje. Jednak istnieje w was, chęć zrobienia czegoś więcej, poczucie niespełnienia, wasze ciała nadal siebie pragną. Mimo wszystko cały incydent was satysfakcjonuje. Leżycie jeszcze przez chwilę w milczeniu i przeżywacie zakończoną przed momentem rozkosz.
Budzicie się rano wtuleni w siebie. Nagle ogarnia cię strach. Czy był to incydent? Znowu zwykły nic nieznaczący incydent? Ta czarująca chwila ciągnie za sobą masę nieprzyjemnych konsekwencji, wyrzutów sumienia. Bo przecież, on się tak ładnie uśmiecha. Ciągle obdarowywał cię tym swoim czarującym spojrzeniem. Dawał do zrozumienia, że nie jesteś mu całkiem obojętna. Zależy ci na nim, prawda? Ja to wiem. Teraz strach cię obleciał, bo ten cały INCYDENT mógł wszystko popsuć. Obudzi się, coś mruknie pod nosem pożegnacie się i tyle z tego będzie, jak zawsze z resztą...
Czekasz z niecierpliwością, co z tego wyniknie.
Niestety nie wiem tego, bo do żadnego incydentu nie doszło. Nie wiem, czy mam być wdzięczna losowi za to, że on nie został na noc, czy płakać, bo na noc zostać nie chciał.
Aby na pewno poszedł, bo musiał?
Dlaczego moje starania nie zainicjowały nawet jednego pocałunku, nie wziął numeru, nie kontaktuje się ze mną. Nie wiem co mam o tym myśleć, co to ma znaczyć. Wyraźnie było po nim widać, że chce tam ze mną pójść, na tą wczorajszą imprezę. Nie mógł, jednak później po wielu staraniach udało mu się wpaść, zależało mu na tym, odrzucił towarzystwo najlepszych kumpli, żeby przyjść na moje zaproszenie. I nawet dobrze się bawiliśmy, graliśmy w głupie zabawy, podawaliśmy dobie karteczkę papieru ustami, jeśli upadła, musieliśmy się pocałować, zdarzyło nam się kilka razy, w sumie to robiłam to specjalnie. Jednak to była gra,w której nie byliśmy sami i nie tylko ja go całowałam i nie tylko on całował mnie. Nie mam pojęcia, może muszę dać temu czas na powolne rozwinięcie, widziałam się z nim zaledwie kilka razy w życiu, choć były to dłuższe momenty, tydzień temu spędziliśmy praktycznie całą imprezę urodzinową razem rozmawiając o głupotach, w piątek utworzyliśmy zgraną drużynę do gry w piłkarzyki i nieźle daliśmy popalić naszym przeciwnikom. I usłyszałam, że jestem ładna, co prawda ni powiedział, tego tak zupełnie wprost, jednak odebrałam to chyba w prawidłowy sposób. Wiem, że o mnie rozmawiał z kumplami i za wszelką cenę chciał iść ze mną wczoraj na tą imprezę, słyszałam tylko jego rozmowy z przyjaciółmi: Stary, ja osobiście to bym wbił na tą domówkę, no choć na domówkę. Udało mu się w końcu odłączyć od kumpli, 2 zabrał z sobą i przyszedł. Wyszedł o 3, a ja miałam nadzieję, na coś więcej, starałam się dawałam znaki, zapraszałam na papierosa, a on nic.
Co mają znaczyć jego dzisiejsze słowa zawarte na blogu?
"Rodzimy sie samotnie i umieramy w ramionach samotności,
życie też możemy przeżyć samotnie, nawet pomimo tego że wokół siebie mamy wielu ludzi."
Nie wiem nic, może ze mną jest coś nie tak? Może przejrzał na oczy i stwierdził, że wcale mu się nie podobam?
Wolałabym chyba, żebyśmy się przelizali, przynajmniej wiedziałabym, że to nie o mnie chodzi...!
Nastrój:
tagi: