Chyba te 2 miesiące będą decydujące. Izolacja to podstawa. Już parę dni temu to stwierdziłam. Teraz trzeba przejść do czynu. 27 czerwca ma być dniem przełomowym, mam nadzieję, że znowu nie poddam się zbyt szybko. Muszę wytrwać, to tylko trochę ponad 8 tygodni. Potrzebuję jeszcze więcej siły, a przede wszystkim wiary w siebie. Moje życie to pasmo ciągłych niepowodzeń, spowodowanych przede wszystkim moją nieudolnością. Zawodzę praktycznie w każdej dziedzinie życia.
Wejdę w czas rekonwalescencji. Odnowię ciało, umysł i duszę. I we wrześniu stanę niczym niewzruszona, nieskazitelna przed nimi wszystkimi, bez żadnych uczuć, wyzbyta z wszelkich pragnień i pożądania. Czysta, po gruntownym remoncie, zresetowana. Jak nowo narodzona zacznę od początku. W pewnym sensie zapomnę o tym co było. Na pewno dojdzie do selekcji tego, co we mnie siedzi. Drastycznie pozbędę się wszystkiego co destruktywnie może na mnie wpływać i stanę się nową materią.
Wierzę w siebie. Wiem, że tym razem dam radę. Chcę tego, przede wszystkim dla siebie, ale również trochę dla innych, dla tych, którzy mnie otaczają.
To będą cudowne 2 miesiące.
Niezwykłe...
Nastrój:
tagi: