Tu miłość się zaczyna i kończy...



Wyrzuć lustro!

piątek, 5.marca.2010, 00:43
Nie wiem czy jest tak dobrze, czy tak dobrze siebie oszukuję.
Jak może być dobrze?

Jest beznadziejnie! Jednak jest lepiej, psychicznie lepiej. A to duży postęp. Na jak długo? Już zaczynam odczuwać kolejne smutne konsekwencje moich cudownych czynów. Ach, brak mi, brak mi wszystkiego. Przede wszystkim siły i zawziętości. Nie potrafię wytrwać w swoich postanowieniach, przez co jestem słaba i nieudolna we wszystkim co robię. Nie potrafię się postarać, na niczym mi nie zależy, nie na tyle by się temu całkowicie poświęcić. Obojętność.

Jeden pies! Róbcie ze mną co chcecie! Nie mam ochoty, ależ proszę bardzo! Nie obchodzi mnie to.
Nie, nie przeszkadzajcie sobie.

I mam to wszystko w dupie.
Teraz to ja tylko wiem, że jestem. Jem, śpię i czuję. Czuję zapach tej całej otaczającej mnie beznadziejności, rzygać mi się chce. Odraza miesza się ze wstydem,
że mi się to mogło przytrafić. Czy staczam się? Czy się już stoczyłam? Myślałam, że jestem bardziej odporna. Może i tak, ale nie kiedy samotność mnie tak gęsto otacza. Nawet gdy nie jestem sama. Samotność mnie nie razi, nie boli, nie mam nic przeciwko. Mam jedynie wiele do zarzucenia sobie.
Nienawidzę siebie. Tak! Nie cierpię i czasem chciałabym być po prostu kimś innym..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: negatywnie


MO!JE: mail.