Źle się wtedy czułam. Wtedy! Ciągle się źle czułam. Teraz chyba jest jakiś postęp.
Widziałam go w piątek, tak może z 5 sekund. Powiedział mi "dzień dobry". Ja się uśmiechnęłam i przywitałam się z nim tradycyjnie, dając mu buzi w policzek. Tak szybko zniknął, nawet nie zauważyłam jaki miał wyraz twarzy, czy się uśmiechał, czy może nie był zachwycony moją obecnością. Pamiętam jedynie, że miał na sobie koszulę w kratkę, bardzo ładną koszulę, czerwononiebieską. Już go więcej tam nie ujrzałam. Może tańczył ze swoją Lubą, może siedział gdzieś z nią w cieniu lub wcześnie opuścił tę imprezę. Nie wiem. Przyznam nawet, że go wcale nie szukałam. Początkowo owszem, jednak później kto inny zaprzątał mi głowę, nawet całkiem miły pan. Ktoś dzięki komu poczułam się lepiej. Jego obecność już od jakiegoś czasu zaczęłam mi dodawać otuchy. Jednak tamtego dnia całą imprezę spędziłam z nim, rozmawialiśmy o samych błahostkach, nawet było przyjemnie. Nie ukrywam, że chcę go znowu spotkać. Ma taki uroczy uśmiech! Jednak wiem, że to za wcześnie. Tyle problemów ostatnio miałam, uczuciowych przede wszystkim. Muszę to wszystko w końcu uporządkować, tym razem naprawdę muszę się do tego przyłożyć, wiem, że samo się nie zrobi. Muszę po prostu wszystko przemyśleć. A kontakt z tym jakże przemiłym panem mam zamiar utrzymywać.
Chyba znalazłam inspirację. Impuls, który sprawił, że mam chęć ruszyć z miejsca i zacząć pracować nad sobą, przede wszystkim nad moim charakterem, zostawiając przeszłość daleko w tyle. Chcę nowego życia.
Nadszedł czas na kolejną zmianę siebie.
to dziwne, że spotkałam go właśnie w jego urodziny...
Nastrój:
Znowu przyszło mi żyć samotnie, ze świadomością, że nikt na mnie nie czeka, nikt za mną nie tęskni, nie pragnie mojego towarzystwa. Jednak ja całe życie jestem samotna, te marne miesiące spędzone z kimś to jedynie imitacja poczucia bezpieczeństwa i miłości. Mimo iż otacza mnie liczne grono znajomych, a nawet mogłabym wśród nich wyróżnić paru przyjaciół. Jestem sama we własnym świecie. Okrutnym świecie złudzeń i marzeń o miłości.
Niespełnione marzenia, tylko takie posiadam, tylko takie są piękne, mają w sobie najwięcej magii dają nadzieję na lepsze jutro, fałszywą nadzieję. Zostałam teraz sama ze swoimi snami, z umysłem pełnym tęsknot i wspomnień. Znowu pozostaje mi jedynie czekać,
że to się skończy
że się zakocham
że stara miłość przeminie
że stara miłość się spełni
że on mnie pokocha
Nienawidzę czekać, szczególnie wiedząc, że on jest zakochany. Źle się czuję źle życząc ich miłości. Jednak mi szczęście się również należy. Każdemu z nas się należy szczęście.
Kiedyś usłyszałam, że jest wręcz przeciwnie, że w życiu nic się nam nie należy, ani zdrowie, ani miłość, ani szczęście, że to wszystko to bezpodstawne dary, które otrzymujemy od Boga. Przyznaję, że ta cała religia jest mi całkowicie obca i obojętna. Jak może nam się nie należeć szczęście? Przecież po to właśnie żyjemy, żeby kochać i cieszyć się z tego.
Konstrukcja świata jest zadziwiająca. Szczególnie zależność smutku i radości. Jedno bez drugiego by nie istniało. Dlatego wiem, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym szczerze będę mogła powiedzieć, że jestem szczęśliwa, to daje mi tą siłę żeby przetrwać.
Od teraz zaczynam żyć na nowo, z nowymi postanowieniami, ze świadomością, że gdzieś czeka na mnie szczęście, potrzebuję jedynie odrobiny cierpliwości. Mam lat 18 i chyba dużo czasu by odnaleźć swój cel w życiu by znaleźć swoje lekarstwo na życie.
Na razie pozostaje mi zwykłe żmudne szare życie śmiertelnika. Jednak znajdę inspirację i postaram się wyrwać z tego parszywego świata bez emocji. Za niedługo przyjdzie pora by wybudzić się z letargu i zacząć żyć niezwykłym życiem. Moim życiem.
Nastrój: